Testowanie #1 | Maska drożdżowa Babuszki Agafii



W końcu mogę napisać coś więcej o działaniu maski i przedstawić efekty. O masce drożdżowej pisałam już w poprzednim POŚCIE.

Jak i kiedy stosowałam maskę? 

Na początku stosowałam ją przy każdym myciu. Maskę rozcierałam w dłoniach i wmasowywałam w skórę głowy, a następnie rozprowadzałam na długość włosów. Za pierwszym razem trzymałam maskę ok. 1h, co później się okazało złym pomysłem. Dopadło mnie straszne swędzenie i byłam bardzo zawiedziona. Jednak nie chciałam jej spisać na straty po jednorazowym użyciu, więc spróbowałam tak jak jest napisane na etykiecie, czyli trzymać na głowie 1-2 minut. I swędzenia nie było! :) Tak więc po każdym myciu, nakładałam maskę i od razu spłukiwałam. Niestety pojawił się kolejny problem - przetłuszczanie. Mam wrażliwy skalp, ze skłonnością do nadmiernego wydzielania sebum, choć nie aż tak. Włosy muszę myć co 2 dni. Na trzeci dzień już mi wstyd gdzieś wyjść. Odkąd zaczęłam testowanie maski, czas między jednym myciem a kolejnym skrócił się o jeden dzień! Bardzo mi to nie odpowiadało. No cóż, to chyba przyzwyczajenie. Dlatego postanowiłam zmienić częstotliwość używania maski i od ok. drugiego tygodnia testowania stosowałam co drugie mycie. I to było strzałem w dziesiątkę :) Tak więc - maskę stosowałam przez pierwszy tydzień przy każdym myciu a później już co drugie i tak jest do dziś (jeszcze mi trochę maski zostało, na ok. 2-3 użycia). Ważne, aby przez chwilę masować głowę, żeby poprawić krążenie. Nie tylko podczas nakładania maski ale również podczas mycia głowy szamponem. W końcu chodzi o przyrost włosów :)  

Co zauważyłam i kiedy?

Codziennie do pracy noszę spięte włosy w kucyk (inaczej miałabym wodospad na karku :P ). Dlatego łatwo mi było zauważyć nowe baby hair, które zaczęły mnie smyrać po twarzy już po dwóch tygodniach! A dopiero co udało mi się spinać spinkami te "starsze" baby hair a tu znowu króciutkie się pojawiały :) Nie brałam w tym czasie żadnych suplementów, żeby sprawdzić działanie samej maski, dlatego jestem pewna, że to właśnie dzięki niej się pojawiły. Pierwszy raz u siebie zauważyłam "jeżyka" wzdłuż przedziałka. Próbowałam to uchwycić na zdjęciu ale to bardzo trudne :P Ale coś tam ociupinkę widać ;) Oprócz tego, odstające włoski zaczęły się bardziej odznaczać również na długości. Włosy po masce są zawsze cudownie gładkie i bardzo podatne. Albo się ładnie falują albo są w miarę proste. Zależy jak je potraktuję :) Wszystkie efekty próbowałam uchwycić na zdjęciach, które umieściłam poniżej.




Komentarze

  1. To moja ulubiona maska 😊 tez mam po niej wysyp baby hair 😉

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz