Włosing

Jak wiecie, byłam u fryzjera na początku października. Poprosiłam o podcięcie, charakterystyczne dla włosów kręconych - włosy obcięte warstwowo, bez użycia degażówek. Wcześniej miałam włosy ścięte na prosto ale niestety nie układały się ładnie. Były za ciężkie, żeby się kręciły ale proste też nie były. Była po prostu tragedia na głowie. Tym bardziej, że od dłuższego czasu podcinałam tylko odrobinę końcówek. To było zdecydowanie za mało bo końcówki coraz szybciej się niszczyły. Teraz poszło sporo centymetrów, porównując do poprzednich podcięć. Na szczęście inni nie zauważają różnicy w długości, co mnie cieszy. 
Pierwszy włosing po fryzjerze opisałam na moim Instagramie (@pielegnacjawlosow). Zakręciłam wtedy włosy na koczek na skarpecie, wg filmiku od dziewczyn z bloga SophieCzerymoja. Byłam bardzo ciekawa efektu bo na włosach obciętych na prosto, efekt był prawie zerowy. 
Natomiast po drugim włosingu byłam mega ciekawa na ile uda mi się wydobyć mój naturalny skręt - coś na granicy między 2A a 2B. 
No dobrze, to teraz kolej na przedstawienie użytych produktów:


  • olejowanie na sucho - olejek migdałowy z Kruidvat Originals, ok. 1h
  • emulgowanie oleju - Kallos Color, ok. 20 min
  • mycie głowy delikatnym produktem - mydło cedrowe Babuszki Agafii
  • odżywka do spłukiwania, Garnier Awokado i Karite
  • na ociekające wodą włosy wgniotłam emolientową maskę, Kallos Cherry (u mnie debiut). Wgniatałam tak długo, aż woda przestała kapać i zawinęłam na chwilę w ręcznik z mikrofibry
  • rozczesałam włosy na mokro i wgniotłam odrobinę żelu do włosów, by utrwalić fale
  • pozostawiłam do wyschnięcia
  • na suche końce wtarłam 3 krople olejku migdałowego
Już na mokrych włosach podczas wgniatania widziałam, że mocniej się kręcą, hura! Jednak gdy już zrobiłam przedziałek i pozostawiłam włosy do wyschnięcia to już nie byłam tego taka pewna. Na szczęście, wyglądały ładnie po wysuszeniu :) 

Mokre włosy kontra suche włosy

No to teraz czas na przedstawienie efektów! Na zdjęciach po lewej stronie włosy po umyciu i suche,  czyli w dniu mycia. Po prawej stronie włosy na drugi dzień. Pierwszy raz robiłam reanimacje fal. Lekko rano zwilżyłam włosy i wgniotłam odrobinę maski Kallos Cherry. 




Jak widać, coś tam się zaczęło dziać. Poszukam zdjęcia sprzed obcięcia żeby zrobić porównanie. Według mnie, ładniej było w dniu mycia, na drugi dzień takie nie wiadomo co. Ale jedno jest pewne - dobre cięcie to podstawa !

Pozdrawiam,
Angie

Komentarze